Angry Birds Custom Wiki
Advertisement

Jest to pierwsza część z Serii ABH. Opowiada o tym jak to się zaczęło.

Cała Część

Galaktykę spowiły chmury. Jej władca, Antchrast zmarł... Tymczasem nad nią Ogromny Mroczny Duch, Demon Redgru Szahad przybył aby ją odebrać, gdyż zawarł układ, że nie napadnie tej galaktyki, jeśli dynastia panująca tam nie upadnie, ale Antchrast nie miał potomka więc przerwało to dynastię. Galaktyką zawładnął Demon Śmierci, wspomniany wcześniej Torohagmar, który był odpowiednikiem Skariego wśród świń, jednak jego obowiązek kostuchy już dawno zepchnął na drugi plan. Zaczął podbijać galaktyki, każdy bał mu się przeciwstawić, a osiągnął on moc jakiej sobie nie wyobrażacie. Miał też popleczników- Gwardię Śmierci, uznawał to za poniżej jego godności zajmować się wszystkim analogowo, wolał mieć sługów i obrońców którzy robią wszytsko za niego. Jego ulubieńcem, i uczniem był Verhil Oksen, jednak zmienił mu imię na Lord Blackburn. Tymczasem przez galaktykę pruł Latający Astromotocykl a na nim- Den'Arsen, łamiąc wszystkie ograniczenia prędkości latał i nawiewał Gwardii Śmierci- jak codzień. W świecie rządzonym przez demona, on jako jedyny zachowywał dobry humor i żartował z Gwardii Śmierci, nazywając ich "Korpusem Śmieci". Wesoło przemierzając galaktykę Długowłosy chłopak wykiwał gwardzistów (tych słabszych, nie tych pokroju Lorda Blackburna) i przylutowali w asteroidę. Nagle chłopaka zatrzymał pewien starzec. Arsen wyhamował, a dziadek nazwał go Nieodpowiedzialnym Hultajem, nasz bohater jednak przywykł do tego rypu przezwisk więc tylko się uśmiechnął, spytał starca czemu go zatrzymał i kim on właściwie jest. "Dziadzio" bo tak go nazwał Arsen przedstawił się jako Reman Volks, i chce żeby zanim poszedł i coś zobaczył. Zaciekawiony Arsen podwiózł go, i razem dotarli do miejsca gdzie prowadził go dziadek, była to wielka Jaskinia. Nagle nieznajomy zrzucił przebranie starca i okazał się być Młodym, choć napewno starszym od Arsena wojskowym, wnioskował to po mundurze. Reman opowiedział mu, że jest Majorem Korpusu Rebeliantów, którzy ukrywają się w tej jaskini, i planują pokonanie Torohagmara. Arsen, wyjął z bagażnika i włączył THO-009. Arsen stwierdził, że THO może się im przydać. Reman przytaknął i weszli do środka. W środku było lichawe centrum operacyjne, i dość liczna grupa osób krzątająca się i siedząca przy komputerach, lub trenująca fehtunek. Arsen zapytał po co mu to wszystko pokazuje, Reman odpowiedział mu, że chce aby się do nic przyłączył. Arsen spoważniał i powiedział mu że sam woli się rozprawić z Torohagmarem, i nie potrzebuje do tego nikogo. Major Volks odpowiedział że się bardzo zawiódł i ze smutną, lecz poważną i męską miną odszedł. Arsen uprzytomnił sobie, że z nimi ma większe szanse. -Zaczekaj!-Krzyknął-, a Major Volks odwrócił się przodem do niego. Ars powiedział, że się zgadza, pod warunkiem że nie musi się strzyc i nosić munduru-będzie ich sojusznikiem. Volks uśmiechnął się i od razu zabrali się za Trening. Przebrali się w stroje treningowe- lekkie i przewiewne Gi. Stoczyli walkę, którą Volks wygrał bardzo szybko. Reman Volks powiedział mu, że musi poćwiczyć fehtunek, aby nie została z niego marmolada na prawdziwej wojnie. Ars nauczył się wielu ruchów szkolony przez Volksa, minęło kilka miesięcy, a Arsen udoskonalił swoje zdolności na tyle że był gotów do Wojny. Na radarze jednak pojawił się statek wroga! To Torohagmar odkrył ich bazę i posłał tam Lorda Blackburna.  Blackburn zeskoczył ze statku i wpadł prosto na jaskinię, wyciął mieczem świetlnym imitującym ognisty miecz dziurę a potem drugim wyciął swój znak w powietrzu, że wielkie "B" złożone z ognia przez kilka sekund po skoku do środka utrzymało się, nawet wystraszyło kilku rebeliantów. Volks zaatakował Blackburna, jednak został wezwany na górę, by pomóc w walce ze statkiem Wroga. Do Walki stanęli Arsen i Lord Blackburn. Ten drugi był lepszy od Arsena i prawie go zabił, ale Arsen sprytnie przyzwał motor, który przyjechał, Blackburn podskoczył, a Arsen wsiadł na motor i wyskoczył z niego, prosto na Blackburna i kontynuowali walkę. Tym razem Ars dał z siebie wszystko i może by go zabił, gdyby Blackburn nie przechytrzył go i nie kopnął go. Wyczerpany Den'Arsen upadł na ziemię nieprzytomny, a Blackburn stwierdził, że nie dobije leżącego i pomógł w walce o jego statek. Dostał rozkaz wycofania się z góry. Lord Blackburn odlatywał, ale krzyknął że jeszcze  tu wróci, misja by isę powiodła, gdyby nie to że oddział Blackburna potrzebował go na górze, by kierował statkiem (reszta nie umiała). Arsen ocknął się a wojna wciąż trwa...

Advertisement