Angry Birds Custom Wiki
Advertisement

The Samurai (AngryBirds Series)- serial animowany w stylu AngryBirds'owym, emitowany w przyszłości na Angry-Fiction. Ma zastąpić puszczany tam "Projekt" Archio Adventures. Ma zaplanowane 3 sezony, które posiadają jednak zaledwie po dziesięć odcinków. Zastąpiły także inny, prawdopodobnie chylący się ku usunięciu AngryBirds Mighty Warriors.


Fabuła

Młody ptak, Ichimaro pragnie zostać samurajem, w tym celu trenuje ciężko, i próbuje osiągnąć swój cel. Podczas pierwszego sezonu napotyka się z przeciętnymi, lecz rosnącymi w miarę czasową trudnościami. Ichimaro stara kierować się kodeksem bushido, a jego Mistrz wciąż na niego czeka. Marzy by stać się taki jak Muchimaro- samuraj z komiksów i opowieści, jakie młody Ichimaro otrzymuje. Prawy bohater działa zupełnie sam, jednak możliwe, że zdobędzie sojuszników. Walczy z wieloma przeciwnikami, a każdy z nich oznacza większe, lub mniejsze wyzwanie.












Season 1

Odcinek 1

MIASTO TAKAHATA, WSPÓŁRZĘDNE 3-56, DYSTRYKT ASHIGA, ZIEMIA, ROK 3452

Właśnie wstawało słońce, brzask ogarniał calutkie miasto, a między budynkami przemykał się cień. Szybki, gwałtowny cień przebiegle znikał za węgłami, ludziom zdawało się, że widzą coś na dachach, szybki niczym Usain Bolt cień wyłaniał się zza mroku.

-Tu nic nie ma. -mówił zatroskany głos.

-Tu też nie...

-Ani tu...

W końcu właściciel cienia wskoczył na dach jakiegoś budynku. Jego włosy powiewały na wietrze, a niebieskie piórka odbijały światło słoneczne, które pochłaniały jego oczy. Był to prawie-samuraj, osiemnastoletni, i niezwykle nadgorliwy Ichimaro!

-Żadnych niebezpieczeństw, zagrożeń, cholerka, aż mi się nie chce wierzyć, że NIC nie dzieje się od kiedy się narodziłem. JAK MAM BYĆ BOHATEREM W TAKICH WARUNKACH, CO!?

-Ej ty, na dachu! Nie drzyj się tak! Próbuję kurde spać...-powiedział jeden z sąsiadów.

Nagle inna osoba bardzo szybko się przemieszczała tuż przed nosem Ichimaro, był niewidoczny z twarzy, miał przy sobie wór, i biegł bardzo szybko. Zupełnie jak złodziej!

-Nareszcie! Dorwę cię złodzieju!-krzyknął, i rzucił się na przyciemnioną postać.

-AŁA! TEN NIEMIŁY PAN MNIE BIJE MAMO!- wrzeszczał "złodziej" który okazał się być pięcioletnim dzieckiem.

-Oho, mały kieszonkowiec, co? Co jest z tymi dziećmi dzisiaj...- stwierdził Ichi, i otworzył worek. Znalazł w nim tylko zabawki, drugie śniadanie i zeszycik. Wtem wbiegła matka dziecka, i zaczęła krzyczeć, oraz okładać Ichiego po łbie jedną z zabawek.

-JAK ŚMIESZ BIĆ MOJEGO SYNA!?-krzyczała i nabiła dwa guzy Ichiemu. Samozwańczy samuraj starał się wytłumaczyć, ale matka mu nie wierzyła, więc uciekł. Wskoczył na tamten dach, i począł przeskakiwać coraz to dalej. W końcu w bezpiecznej odległości od wściekłej matki, i dziecka, które przy okazji kopnęło go dwa razy, i przywaliło plastikowym dinozaurem prosto w dziób odetchnął.

-Ciężko jest być bohaterem w tak spokojnym miejscu. Dziwne, że jest już tak odległy rok, latające pojazdy, zaawansowana technologia a...szaleni techno-geniusze którzy w komiksach o Muchimaro przybywający z przyszłości gdzie? Gdzie kosmo-orkowie, legendarne smoki, galaktyczni niszczyciele, demony, olbrzymy, węże, gdzie to wszystko!? W Samuraju Muchimaro świat był lepszy, bardziej dostosowany do samuraja...- mówił do siebie zatroskany Ichi.

Tymczasem prawdziwe zło czaiło się w najmniej spodziewanym momencie. Wszyscy stracili czujność wiele lat po wielkiej wojnie, ale uśpione zło znowu czyha na Ziemię...

Tego samego dnia wszystko się zmieniło - zło przebudziło się. Powoli zakokonowani, uśpieni oraz czujni. Jednak powoli zaczęli się wyłaniać spod powierzchni, im głębiej tym gorzej- tuż przy samym jądrze było największe zło, jednak na razie spod skorupy ziemskiej wyłania się potwór, który terroryzował niewielkie osady dawno temu. Niedaleko Takahaty, na pustkowiu Suno, wyłania się potwór którego imię brzmi... -GOLEM!- krzyknął głos, który wyłonił się spod ziemii tworząc wielkie zniszczenia. Spod kłębów piachu i dymu wyszła pięciometrowa świnia zrobiona z kamienia. Miał grzmiący głos, był wielki (przypominał kształtem ciała świnię goliata). Miał czerwone oczy, oraz betonową koronę. Z jego nozdrzy leciała para, a jego siła była niewiarygodnie wielka.

Główną mocą było stworzenie sobie kończyn (pięści) ze stalowymi kolcami na bransoletach umieszczonych w miejscu zgięcia rąk. Golem wyruszył z pustkowia na północ w poszukiwaniu życia. W końcu na horyzoncie zauważył Takahatę. Było małe miasteczko, które za pustynią zmieniało się w asfaltową drogę, a następnie w futurystyczne systemy ścieżek. Golem niszczył i zgniatał ścieżki, asfalt, i wszystko co spotykał. Poszukiwał większych rzeczy, do wyładowywania gniewnych emocji, które pulsowały w nim, niczym czysta energia.

Ichimaro tymczasem szukał niebezpieczeństwa. Im dalej szukał, tym bardziej nie znajdywał, co było bardzo trapiące. Młody bohater jednak wpadł na Golema podczas szukania.

-A co to za kolos!?- krzyknął Ichimaro, i niemal został zmiażdżony przez cios Golema, ale udało mu się odskoczyć.

Było to wyzwanie na które czekał. Wyciągnął katanę, i stanął do pojedynku z gigantem. Zamachnął się na niego mieczem, i celnie atakował w okolicy oka. Nie należało to jednak do łatwych. Potwór bardzo szybko się uchylał, i bronił kamiennymi kończynami.

-Jestem Golemem.-mówił potwór -legendarnym knurem, który powstał po wielu dekadach będąc uśpionym w podziemiach. Ja powstałem pierwszy, i wkrótce zamierzam przejąć ten świat, i zrównać z ziemią tych, którzy będą przeciwni mojemu mistrzowi.

-A ja jestem Ichimaro, i zawiadamiam cię, iż zaatakowałeś złe miasto! Nie równasz się ze mną, Golemie. -to mówiąc zaatakował golema od tyłu, i chwycił się jego korony, przebiegł szybko przez kamienny łeb, i dostał się do oka. Kolos niezgrabnie starał się odegnać go rękoma, ale te były za ciężkie, służyły do niszczenia, i ledwo mógł ruszać palcami.

Golem potrząsnął swym wielkim łbem, i nasz bohater zaczął się chwiać. Chwycił się jednak Korony, i przeskoczył na powiekę. Zniszczył lewe oko Golema, i wśród strumieni krwi dostawał się do wnętrza jego głowy. Gdy się tam dostał, zaatakował jego mózg. Golem wytworzył w środku siebie zastęp kamiennych świń. Miały żelazne miecze, katany oraz topory. Walka z nimi była ciężka, ale dostawszy się na szczyt mózgu począł go niszczyć kataną. W końcu dostał się do rdzenia, i wbił w niego ostrze.

Golem chwilowo przestał się ruszać, powoli zaczął jednak opadać, aż rąbnął o ziemię. Roztrzaskał tym jeden z biurowców, jednak był martwy. Z otworu na oko wyszedł Ichimaro. Otrzepał się z krwi, i poobdrapywany ruszył przed siebie. Jest to jego pierwszy krok na drodze do bycia prawdziwym samurajem. Uda mu się, czy nie - zobaczymy w następnych odcinkach.

Odcinek 2

Ichimaro wyrobił nową opinię o sobie po pokonaniu wielkiego Golema. Zaczęli go traktować niczym bohatera, ale on nie chełpił się sławą. Wciąż myślał o słowach o których mówił potwór. "Zrównam z ziemią nie podporządkowujących się mojemu mistrzowi" -Jakiemu mistrzowi? -Co ukrywał i o czym mówił? Te pytania dręczyły Ichimaro od rana. W dodatku zdawało mu się że coś słyszy. Przeszywający dźwięk, inny oddech. Nie był to jego oddech. Słyszał go zawsze, gdy w pobliżu była cisza.

Tego dnia jednak usłyszał coś innego. Był to szept.

"Pierwsza krew rozlana. Jestem pod wrażeniem." -wyszeptał dziwny głos w jego głowie. Przerażony Samuraj zaczął się rozglądać. Gdy nie znalazł nikogo uroił sobie, że to nie miało miejsca. Zapomniał o tym, ale wtem cichy, szarmancki głos odezwał się drugi raz.

"Druga Runda się rozpoczęła"

Przerażony ponownie się zaczął rozglądać. Nie wiedział co się dzieje, ale było to bardzo dziwne. Nie wiedział o co chodzi z "Rundą Drugą" więc nie przejął się. Podążał dalej ulicą, jednak wtem zapłonęły ognie. Na wieży zegarowej płonęły języki ognia, które zaczęły się powiększać, a dookoła wieży zapłonął płomienny krąg. Z niego wyłoniły się czarne, kamienne świnie. Zauważono, że są z bazaltu, i były popękane. Krąg ognia zgasł, a świnie zapłonęły. Pęknięcia wypełniła lawa. Na samym szczycie Pojawił się wielki pożar, który zmienił się wnet w ognistą spiralę, i otoczył całą wieżę.

Okolice spalonej wieży stanęły w ogniu, a Ichimaro pognał na wprost, użył swojego miecza, jednak świnie złapały go w pułapkę. Zamknięty w spirali ognia przez knury dostał nagłego ataku gorąca. Wtedy głos w głowie ponownie się odezwał.

"Nie martw się, to nie twój koniec. Jesteś nam potrzebny..."

Spirala zaczęła gasnąć, rozpoczęła się potężna wichura. Mieszanina ognia i wiatru spowodowała straszny smog i dym wokół niego. Zza kłębów dymu rozpoznał dziwną sylwetkę. Był to ptak. Nieco niższy, z lekko krótszym warkoczykiem, i chyba miał na sobie...zbroję? Dym rozstąpił się, a do walki z Lavapigami (gdyż tak się nazywały ogniste świnie) wystąpił tajemniczy wybawiciel. Był szary, jak popiół. Miał siwe włosy spięte w kok. Jedno oko było brązowe- drugie zaś ślepe. Zielona zbroja była już lekko zardzewiała, i pokrywała ją zaschnięta krew. Krew otaczała dziwny krąg namalowany na jego zbroi. Przez pancerz przechodził pas złączony z pochwą od katany. Swój oręż dzierżył tuż przy sobie. Ilość zmarszczek na twarzy nie grała roli. Był to wielki samuraj z czasów tamtej wojny- Atari.

-Jestem już trochę stary, może nie jestem tak sprawny jak wtedy, ale...-mówiąc to jego dziwny symbol na pancerzu zaświecił się na niebiesko, a jego miecz pokryła błękitna aura przypominająca duszę smoka. Używając miecza zabił wszystkie knury kilkoma ciosami.

-...Nie aż tak, by nie poradzić sobie z bandą węgielków.- zażartował, i ruszył w stronę Ichimaro. Wyczerpany oglądał z niedowierzaniem to krótkie starcie. Atari zbliżył się, i powiedział.

-Chłopcze, nie wiele wiesz o życiu Legendarnego Samuraja, takim tanim stylem nic nie osiągniesz. -powiedział, i odszedł.

-ZACZEKAJ!!!- krzyknął Ichimaro i pobiegł za nim. -Naucz mnie tego, czego nie umiem!- krzyknął pewny siebie.

Atari zatrzymał się. Przez kilka sekund stał, i w końcu się odwrócił. Wiatr powiewał, a niepewność młodego samuraja rosła.

-Dobrze. A zatem nauczę cię sztuk samurajskich, ale ty w zamian, zastąpisz mnie w obronie tego miasta. Jestem już stary, a z tego co widzę... Masz potencjał na wojownika.

Ichimaro ma potencjal na samuraja- czy się spisze, i jak wyglądał będzie jego bohaterski trening? O tym dowiecie się w odcinku 3.

Odcinek 3

-A więc... gdzie my tak właściwie idziemy?- spytał Ichimaro. Szedł on wraz z nowym mistrzem, Atarim już kilka godzin bez słowa. Zdawało mu się, że mistrz go ignoruje, więc długo pytał o to.

-Dowiesz się w swoim czasie. -skwitował go Atari.

Przechodzili właśnie przez góry, gdy wreszcie dotarli do wielkich schodów. Ichimaro zdumiał się, spojrzał w górę jednak... schody zanikały w chmurach! Gdzie oni szli!?

-Mistrzu, powiedz mi, dokąd idziemy? Przebyliśmy taki kawał drogi, a ja nie widzę wciąż kresu naszej podróży.

Atari odwrócił się. Błogim spojrzeniem ogarnął Ichimaro, a potem spojrzał w górę. Wokół schodów przemykało się wiele chmur.

-Czas ci powiedzieć. Idziemy właśnie do mojego klasztoru. Nie jesteś moim pierwszym uczniem. Dołączysz już dziś do grona adeptów, jeśli przejdziesz trzy próby. Sprawdzę, czy naprawdę jesteś godny miana Samurajskiego.

Ichimaro spoważniał. Stali u podnóży schodów, a wiatr zawiał i powiewał warkoczami naszych bohaterów.

-Twoją pierwszą próbą...jest wspięcie się na szczyt tej góry. Te schody napotykasz tylko jeden raz w życiu- właśnie wchodząc teraz. Wychodząc będziesz w stanie je pominąć. Mają dokładnie... o ile dobrze pamiętam, hmmm...127 000 stopni? Budowali je mnisi w podzięce za uratowanie ich kraju. Przyjemny naród...-mówił żartobliwym głosem Atari.

-ŻE ILE PRZEPRASZAM STOPNI!?- krzyknął Ichimaro. Zadanie jakie miał wykonać, po tylu przebytych kilometrach wydawało mu się niewykonalne.

-Oh no weź, chcesz być tym samurajem czy nie? To nie jest tytuł po którego sięga się łatwo. Trzeba zapracować. -stwierdził Atari. -Ja już zaczynam! -powiedział przeskakując na raz cztery schodki. -Powodzenia młody, i dobrze ci radzę- nie potknij się!- powiedział. -Poważnie, nie potknij się, bo umrzesz przez spadek z wysokości.

Ichimaro przełknął ślinę, ale zmotywował się. Zaczął biec po schodach, i szybko doścignął mistrza. Biegł dalej, a chęć zrobienia tego jak najszybciej przeważała. W końcu jednak podczas biegu… -O-MATKO-ŚWIĘTA!!!- krzyknął, i niemalże spadł ze schodów, złapał go jednak Atari z nieco zażenowaną miną. Mistrz postawił go, i westchnął.

-Czeka go naprawdę DŁUGA droga….

Ichimaro przebił się przez chmury, i biegł. Im bliżej był triumfu, tym bardziej był szczęśliwy. Na schodach jednak spotkał oponenta. Stał przed nim samuraj. Miał ciemną karnację, czarną maskę, czerwony słomkowy kapelusz, i szaroczerwony pancerz. Miał przy sobie Wakizashi, i wyglądał bardzo groźnie.

-Będę czekał na ciebie. Tam, na górze.-powiedział samuraj, i zniknął.

To jeszcze bardziej zmotywowało Ichimaro. Teraz biegl i się nie zatrzymywał. Marzył o konfrontacji z Samurajem, prawdziwym przeciwnikiem. Dotarł w pół godziny na szczyt, Mistrz tuż za nim. Tam zastał tego samuraja. Z jego twarzy widział tylko i wyłącznie szparkę, oraz długi kok powieiwający na wietrze.

-Zdałeś test 1.-powiedział Samuraj. -Twoim drugim testem jest pokonanie mnie w pojedynku. Skorzystam w nim z ¼ mojej rzeczywistej siły, to mniej więcej twój poziom.

-Ej! Albo dasz chociaż 2/4, albo nie walczę!- zdenerwował się Ichimaro. Samuraj całkowicie obcesowo go potraktował, i zginorował, a to była dla niego zmaza na honorze. Miał być przecież lepszy! Musi zacząć już teraz!

-Jak sobie chcesz.-stwierdził znudzony Samuraj, i przybrał pozę do walki. Podobnie Ichimaro przygotował się.

-Nie płacz, jeśli przegrasz.-dodał.

-Nie zamierzam.-odpowiedział Ichimaro.

Ichimaro zacząl pojedynek, zaatakował Samuraja, ale ten go ominął.

-Głupcze, nie możesz dać się innym zachodzić od tyłu…-powiedział celując kataną prosto w szyję Ichiego.

Ichimaro uśmiechnął się. Wyjął katanę w ułamku sekundy, i przystawił ją do gardła przeciwnikowi. Ten cofnął się, a Ichimaro obrócił się wokół własnej osi, i zadał cios. Huk obił się o zbroję oponenta, a nowy uczeń Atariego atakował- wydawało się bezwładnego samuraja. Ten wkrótce odskoczył.

-Chciałeś 2/4, co? No dobrze. Najpierw pokonaj upragnione 1/4!

To mówiąc stworzył ognistą kulę. Wystrzelił ją prosto w Ichimaro. Uniknął jej, lecz oponent rzucał ich więcej. Ciągłe uniki przeszkadzały w ataku, a więc Ichimaro próbował przed nimi uciekać. Zaczął biec po ścianie, i zeskoczył na Samuraja. Zaczęli walkę, lecz ichi spostrzegł, że jego Wakizashi płonie! Walcząc unikał języków ognia, ale było ciężko. W końcu wpadł na pomysł. Zaatakował natcyhmiast kataną, gdy ten ją odbił, wyciągnął swój improwizowany miecz, i zadał cios. Przebił zbroję, i natychmiast zaczął prędko atakować przeciwnika.

-2/4 , zaczynam.- I to mówiąc wytworzyl sobie ramię. Było to ramię duchowe, przypominało smoczy szpon, i traktował je jak aurę. Aura była bordowa, i miała złote wykończenia palców. Nagle szpon zapłonął.

-Nazywam ten atak… Płomienna Iglica!-powiedział Samuraj, a miecz otoczyła złota igła, która zaabsorbowała aurę i przyswoiła do ostrza. Wnet zaatakował Ichimaro. Jeden raz dostał i… na szczęście trafił w gumkę do włosów. Kok się rozpadł, ale była szansa na atak. Zadał swojemu kontrpartnerowi cios prosto w brzuch. Jego pancerz rozpadł się, jednak jego miecz dalej ciął. Z furią atakował Ichimaro, jednak ten położył go bardzo sprytnym ciosem. Otóż odbił się od ściany, wyrzucił miecz, i natarł całym ciałem. Konkurent leżał na ziemi, a Ichimaro stał nad nim.

-Zdałeś…drugi test.-powiedział Samuraj i wstał. Z łatwością naprawił zbroję, i zdjął maskę.

-Nazywam się Atia Nisee, świetnie walczyłeś.-powiedział „samuraj”.

-JESTEŚ DZIEWCZYNĄ!?- zdumiał się Ichi, i lekko przestraszył. Właśnie walczył z kobietą, i wstydził się swojego zachowania w walce z nią. Przez zbroję miała inny głos, i nie brzmiała jak dziewczyna.

-Tak, nie mogłam być samurajem, więc zostałam specjalną egzaminatorką. Dobrze ci poszło. Czekaj na test 3.-powiedziała z uśmiechem.

-D-dobrze.- wyksztusił Ichi.

Atari podszedł do nich, i pogratulował Ichiemu.

-Testem trzecim jest… opanowanie Pieczęci Piorunów. –powiedział.

Atari odkryl nieco klatkę piersiową Ichiego, i przy pomocy jakieś dziwnej magii wytworzył tatuaż z japońskim kanji błyskawicy.

-Wow, czyli że teraz…

-Tak, to twoja pierwsza nadludzka pieczęć. Daje ci kontrolę nad prądem, oraz energią. Krótko mówiąc- elektrokineza.

Atari zaprezentował. Przed nim pojawiły się błyskawice, a on popchnął je, i za pomocą myśli kontrolował.

-Twoja kolej.

Czy Ichimaro podobała zadaniu? Co czeka młodego bohatera? O tym dowiecie się w odcinku 4!

Odcinek 4

Gdy Atari zaprezentował Ichimaro zdolność wytwarzania błyskawic, temu zrobiło się niemalże głupio. Oniemiał z zachwytu, gdy to zobaczył, i zawstydził się, że wszyscy adepci już znają tę technikę. Przystąpił jednak do zadania. Skoncentrował się, i zaczął wyzwalać powoli energię. Zaczęły krążyć iskry, ale nie w niezależnej przestrzeni- wytwarzał ją wokół siebie. Otoczyły go kręte fale piorunów, a głos w głowie znów się obudził Oczy dziwnie zabłyszczały tęczówkami na czerwono, a głos powtarzał:

"Nie lękaj się niszczyć, wyzwól swoje emocje, podejdź, tam, podejdź"

I nagle ucichł, a Ichimaro uginał się. Wybuchła panika, a Atari który zachowywał spokój mówił Ichimaro by się opanował.

"PUSTKOWIE THEAVEN"

I nagle ucichło. Błyskawice opadły, a oczy wróciły do normalności. Ichimaro szybko wdychał i wydychał powietrze, a Atari przyglądał mu się badawczo. Ichimaro podniósł się i wyprostował. To czego doświaczył było nie z tego świata…

-Dobrze się czujesz? -Spytał Atari. Był zaniepokojony o swojego ucznia, ale „Ichimaro” nie dał za wygraną.

Ichi skoncentrował się, i pioruny zaczęły krążyć wokół kawałka powietrza. Zaczęły się zgrywać ze sobą, iskry zaczęły wirować, aż utworzyły…kulę. Nie była to idealna kula, ponieważ Ichimaro nie miał jeszcze wprawy, i natychmiast ją odrzucił, ponieważ nie mógł jej za długo utrzymać. Trafił w jedną z kolumn, i doszczętnie ją zniszczył.

-Zdałeś.- rzekł Atari

To mówiąc zaprowadził Ichimaro do pewnej komnaty. Była czerwona, a ściany otaczały wielkie świece, gejsze i strażnicy w czerwonych kimonach.

-Przygotować się do ceremonii.

Gejsze otoczyły Ichimaro, a Atari stanął przed nim. Zapłonęły świece.

-Uklęknij.

Ichimaro wykonał polecenie. Przyklęknął przed mistrzem, a gejsze zdjęły jego czarne gi, pozostawiając go w koszulce.

-Od tego memntu mianuję cię adeptem, i oficjalnie uczniem w moim klasztorze.

Na Ichimaro Gejsze nałożyły szaroczerwone gi z czarnymi detalami. Jeden ze strażników wręczył mu czarną poduszkę. Była na niej katana, zdawała się być całkiem czarna, ale wyjęta z pochwy błyszczała wdzięcznym blaskiem stali. Ostrze było zwinne, wielkie, i szybkie. Ichimaro założył ją na plecy. Wyprostował się, i rozpiął kucyk. Był już pełnoprawnym adeptem, i od teraz prawowitym członkiem Klasztoru Aluze.

Gdy wychodzili poczuli mrowienie na plechach. Nagle poleciały od wschodu płonące strzały, i weszły świnie o groźnych twarzach z różnymi maczugami i mieczami. Na ich czele była niska świnia, o ciemnej cerze, i lekkim zaroście. Miał grube brwi, i mnóstwo blizn. Na głowie nosił Stalowy hełm, i wyglądał bardzo groźnie. Ubrany był w czarną koszulę.

-Z rozkazu Kapitana Shreddera, przjemujemy ten lokal. –krzyknął, i setki świńskich oddziałów otoczyło Samurajów i Adeptów. Ichimaro zabijał ich, i nie miał z tym problemu. Byli to uciekinierzy z więzienia nr6. Ichimaro był wyszkolony- pokonywał przeciwników w mgnieniu oka, co bardzo podobało się Atariemu. Wtem trafił na coś nowego… Przed nim stanął ogromny prosiak w garniturze, o posturze Golema. Miał ciemne okulary, i około 2,4m!

-Swein, rozwal go.-rzekł groźny świniak w hełmie.

Swein z bitewnym okrzykiem rzucił się na Ichimaro. Był jednak bardzo powolny, więc Ichimaro nie miał problemu. Atakował wciąż trzymając dystans, gdy nagle…

-Gotcha!-krzyknął ktoś zza pleców. –Kogo my tu mamy.- odezwał się oślizgły, nastoletni głos.

Gdy Ichimaro się odwrócił ujrzał zielonego prosiaka, nieco niższego od niego samego, o długich, siwych włosach, ciemnozielonej czapce, i biało-czarnej bluzce. Nosił mały naszyjnik, z dziwnym okręgiem. Były na nim dziwne symbole. Wtem spostrzegł, że osoba która złapała cofa się, ale…Ichimaro nie mógł wykonać ruchu. Zerknął jeszcze raz na naszyjnik, i znowu poczuł to nieziemskie uczucie. Znów głos z głowy zaczął krzyczeć:

-ZABIERZ MU TO! ZABIERZ! ODDAJ TO MNIE!

I wtem Ichimaro ujrzał co robi Naszyjnik. Dysponował wielką mocą, i gdy właśnie odkrywał część z niej, spostrzegł, że obecny użytkownik nie umie się nim posługiwać. Używa go prawdodpobnie tylko do takich chwytów jak ten. Unieruchomienie- cóż, Ichimaro był zdany na łaskę tego młodzika. Wykrzyknął wtedy dziwne słowa, lecz czuł, że on sam tego nie powiedział:

-IZASHI PRZYBĄDŹ!

Wtem rozległ się huk, i wielki, srebrzysty wilk o złocistych oczach zaatakował Graya (gdyż tak miał na imię opryszek z naszyjnikiem).

-Oddwaja to ty psie!-krzyczał Gray. –To moje!

Wilk dał to Ichimaro, i rozpłynął się we mgle. Zdziwiony młody adept przyglądał się naszyjnikowi, ale przypomniał sobie o walce. Z łatwością powalił Graya, oraz Sweina. Samurajowie na czele z Atarim odparli atak więźniów, i pozwiązywali. Ich przywódca uciekł, i nie zdążyli go dopaść, a Ichimaro wciąż pochłonięty naszyjnikiem, nie zorientował się gdy…

-Heh, i znów moje.- powiedział cwaniackim głosem Gray, który wydostał się z łańcuchów. –Za bystry to ty nie jesteś. –zlekceważył Ichiego i natychmiast uciekł.

-A co ze mną?- krzyknął Swein.

-Niby co z tobą? Ty…zostajesz. –odkrzyknął mu Gray, uciekając. Skakał bardzo wysoko, i Ichimaro nie mógł go dogonić.

Ichimaro dał za wygraną, ale nie odpuścił wciąż sobie naszyjnika. Pognał dalej godzinę potem. Gdzie zaprowadzi go trop rzezimieszka Graya? Kim jest Kapitan Shredder, oraz co się dzieje w mózgu Ichimaro? Do kogo należy „głos z głowy”? Oglądajcie dalej, a się dowiecie…


Season 2

N/A

Season 3
N/A

Protagoniści

Antagoniści

Sezon 1

Sezon 2

Sezon 3

Neutralni

  • Wukong Prime
  • Asgaren Prime
  • Okami Prime
  • Destructor Prime
  • Havin Prime
  • Mieszkańcy Miasta Takahata
Work in Progress

Powstanie Serialu


Dnia 25/4/2017 rozpoczęły się przygotowania do stworzenia tego serialu. Następnego dnia mogę obiecać Pierwszy Odcinek, oraz stworzę wątek na forum w tym temacie. Możecie tam dyskutować na jego temat (jeśli chcecie) oraz zadawać pytania. Będzie to taki zakątek społeczności, aby nie trzeba było wyrażać opinii w komentarzach, która jest mniej zauważalna.

Openingi

  • Sezon 1-Haruka Kanata (Asian Kung-fu Generation) (Shortened)
  • Sezon 2-Rewrite (Asian Kung-fu Generation) (Shortened)
  • Sezon 3-Frontline (Pillar) (Shortened)

Endingi

  • Sezony 1-2- Future Earth (Unkown)
  • Sezon 3- Dystopian Future (Unkown)

Theme Songs

  • Ichimaro- Don't Stop me Now (Queen)
  • Atari- We Will Rock You (Queen)
  • Mark Platin- Paranoid (Black Sabbath)
  • The Omniscient- Whispers in the Dark (Skillet)
  • Nightslasher- Smells Like Teen Spirit (Nirvana)
  • Enemagmal Prime- Another Bites the Dust (Queen)
  • Scorpiocid- Monster (Skillet)
  • Forgotten- Heart-Shaped Box (Nirvana)
  • Captain Shredder- Good Life (Three Days Grace)
  • Wukong- Iron Man (Black Sabbath)
  • Kizu- Pennyroyal Tea (Nirvana)

Obsada

  • Ichimaro
    • Eric Vale - Season 1,2
    • Seán Schemmel - Season 3
  • Atia Nisee - Meredith McCoy
  • Hieronim - Ian McKellen
  • Atari - Jason Douglas
  • Mark Platin - Viggo Mortensen
  • Captain Shredder - R Bruce Elliot
  • The Juggernaut- Mark Ruffalo
  • Lieutenant Porker - Chris Ayres
  • Swein - Greg Ayres
  • Gray - Ian Sinclair
  • Forgotten - Mark Hamil
  • Nightslasher - Christopher Sabat
  • The Envoy - Aaron Roberts
  • Kizu - Adam Driver
  • The Omniscient - James Marsters
  • The Tower - James Earl Jones
  • Enemagmal Prime- Christopher Sabat
  • Scorpiocid - Wendy Powell
  • Mandacondrain - Chris Ayres
  • Wukong - Harrison Ford

Ciekawostki

  • Jest inspirowane serialami "Samuraj Jack", "Naruto" oraz czerpie niewielką inspirację z innych seriali (m.in. Fullmetal Alchemist, Dragon Ball Z, Adventure Time itp.)
    • Autor pierwotnie miał stworzyć serial w którym Ichimaro miał być kosmicznym, lub typowo europejskim rycerzem, ale dzięki 5 sezonowi "Samuraja Jack'a" zmienił go w Samuraja.
  • Premiera odcinka pierwszego jest szacowana na 26/04/2017.
  • Podobno ma powstać gra karciana z elementami RPG na podstawie serialu, ale to niepotwierdzone.
  • Raymond jest jedyną postacią drugoplanową, która nie wypowiedziała ani jednego słowa.

Autor

Obikaka.gif